Maju witaj wiosną…

Maj,
Dziś mi graj,
Wstań wczas ze słońcem,
Zacznij swój koncert,
Na łące.
Maj,
Barwy daj.
Spłyń jak ciepły wiatr,
Na świat,
By każdy kwiat,
Niebu tęczę kradł.
Maj,
Baju baj, baju baj..

 

8

Emerytowany zbawca narodu – żart czy głupota…

W odezwie do wypowiedzianej woli, marzenia przez jednego z większych, jeżeli nie największego hipokryty, cynika, oszczercy, kłamcy i jak się wydaje w gruncie rzeczy biednego człowieka, wpadły mi do głowy pewne słowa, układające się w ciąg, tekst. Stało się, to za sprawą wysłuchanego koncertu Lipali i kawałka pt. „Wodzu Prowadź”, posłuchać i oglądnąć możecie tutaj - 

Co do słów w mojej głowie, to przeniosłem je na papier, żeby nie zapomnieć…

Emerytowany
Zbawca narodu
Bez konta w banku        kaczor
Bez samochodu
Do orła przypiął
Brochę premiera
Wolność go boli
Prawda uwiera

Chory na władzę
Mlaszcze z drabiny
Godność ma za nic
Wytyka winy

Krzyże obłudy
Kot z kapelusza
Kłamliwe dudy
Prawo nie wzrusza
Ojcu co łaska
Nam inwigilacja
Kmiot bez osiągnięć
Żywa frustracja

Nienawiść kocha
Głupotę głaszcze
Obudź się Polsko
Nakryj to płaszczem…

Może znajdzie się ktoś, kto potrafi ożywić słowa, tchnąć w nie melodię i zaśpiewać? Ja nucę, ten tekst nieprofesjonalnie… :)

Polska w cieniu stu dni nierządu pis…

Czekałem na podsumowanie przez szydło lub kogoś z tych co to skutecznie kompromitują Polskę na arenie międzynarodowej, stu dni nierządu. No i można powiedzieć doczekałem się, żenujących wystąpień, aroganckiego tonu, kpin i jadowitej głupoty. Odwołam się do dwóch polityków, zajmujących wysokie stanowiska i tyle tylko można o nich powiedzieć…

Mistrzyni słowotoku i idiotycznych wypowiedzi przechodziła samą siebie w programie „Kropka nad i” , kempa bulgotała, szkalowała, kłamała jak zawsze. Nie powiedziała nic, bo i nic do powiedzenia, jako naczelna ignorant nie ma. Kolejnym mistrzem słownej ignorancji był Karczewski, miotał się wokół studni nierządu pis, twierdził jakoby sto dni, to nie sto dni, a dokładniej - kliknij i oglądnij100 dni to nie jest sztywny kalendarz. Nie jesteśmy aptekarzami… studnia

pis nie mając żadnych osiągnięć, pomysłów, projektów brnie w swojej głupocie i zawziętości w kanał bez wyjścia. Zatapia Polskę w szambie nienawiści, konfliktów, rujnuje dobre imię, ośmiesza i hańbi na arenie międzynarodowej, niszczy gospodarkę…

Osoba szydło, pis prezydent tupali i podskakiwali składając obietnice zmian, jak to nazwali  - „damy radę”, no i dali.

500 zł na każde dziecko, to projekt bez sensu, struktury,rozdawniczy, mający na celu skłócenie społeczeństwa. Czemu rodziny z jednym dzieckiem są pominięte, samotne matki dyskredytowane, wszak każde dziecko jest naszym dobrem narodowym…

Darmowe leki dla seniorów –  tu pis napluł w twarze schorowanych osób, dał im darmowe lęki odbierając godność.

Dalej – obniżenie wieku emerytalnego, podniesienie kwoty wolnej od podatku, minimalna stawka godzinowa, obniżenie podatków dla małych przedsiębiorstw... To wszystko jest kłamstwo, podłe szydzenie z nas – Polaków…

Tu dla przypomnienia - 
http://tvn24bis.pl/wideo/obietnice-szydlo-na-sto-dni-rzadow,1508313.html

Filety z udka kurczaka w panierce…

Taki sobie obiadek zafundowałem, produkty ogólnodostępne, w dobrych cenach, co znaczy – niedrogo a smacznie…

Żeby nie nudzić pisaniem, filmik – voila… https://www.youtube.com/watch?v=0046rRGlqOc&feature=youtu.beudko-w-panierce

Lech Wałęsa – wyszło szydło z teczek…

Nagonka na Lecha Wałęsę trwa, dokumenty, teczki zostały udostępnione, padają wyroki, oskarżenia z ust miernot moralnych. Dziwne jest to, że im większa gnida, tym większy ślinotok. Ludzie bez znaczenia, bez życiorysów, bez jaj i godności mają najwięcej do powiedzenia.

Przeglądnąłem sensacyjne i raczej śmieszne dokumenty, rozbawiły mnie bardziej niż zaskoczyły. Ze sterty papieru, trąca zapach marności, na pożółkłych kartkach tańczą Bolki i Lolki, kapitan z naczelnikiem. Tak naprawdę jasno z nich wynika, że ktoś znalazł sposób na drugą wypłatę. Zawijał grosz do kieszeni na konto Lecha Wałęsy.kwity

Ta akcja kompromituje IPN, demaskuje zależności od guru sekty pis, ubezwłasnowolnienie wobec degenerata moralnego który nie cofnie się przed żadną podłością pozwalającą szkalować i dzielić piękną Polskę.

Lech Wałęsa – nagle znalazły się teczki?

Śledzę wydarzenia, te które mają za zadanie odwrócić uwagę Polaków od nieudolności, kompromitacji i bezradności rządu.

Nie bardzo wiem jak odbierać sprzeczne informacje, jedni mówią – znaleźliśmy teczki, – wdowa po Kiszczaku twierdzi, że oddała materiały gromadzone przez męża. Jeżeli oddała, to nie znaleźli, a dostali dokumenty, co powodowało kobietą aby te dokumenty udostępnić? Czemu właśnie teraz? Wreszcie, czy starsza pani nie jest zmanipulowana, czy przypadkiem głos radia maryja, czy inne wezwanie z mediów opanowanych przez pis nie przyczyniło się do aktu skruchy? Kobieta starsza, oszołomiona być może jak wielu ludzi w tym kraju, przez wyznawców jedynej słusznej rydzykopisowskiej wiary katolickiej? To akurat mniej istotna sprawa, jednak nie bez znaczenia…

Bardziej porusza mnie fakt, że dokumenty zostały zakwalifikowane, uznane za wiarygodne, rzucone z marszu oskarżenia na ich podstawie, choć prawdę mówiąc gdyby takie były, to ówczesna władza użyłaby ich do walki z rosnącym poparciem, dla Lecha Wałęsy, można byłoby utrącić wręczenie Nagrody Nobla, starać się kompromitować Bohatera. Coś mi tu trąca, nie pasuje, szyte jest grubą nicią. Wreszcie, co z innymi dokumentami, choćby ojca bliźniaków kaczyńskich, Rajmunda które miały tam być?

Niezależnie od zawartości teczek, Lech Wałęsa, to człowiek który jest Bohaterem, nastawiał karku, ryzykował życiem swoim i rodziny walcząc o wolność, naszą wolność i chwała mu za to.Lech Wałęsa jest najbardziej rozpoznawanym Polakiem w świecie, ogólnie szanowanym, uznanym wielkim człowiekiem, stawianym na równi z Janem Pawłem II.murem Natomiast nikt poza członkami i czopkami pis, na świecie nie wie kim jest kaczyński, co to za osobnik. Może i słusznie, nic dobrego o tym kimś powiedzieć nie można, nie ma życiorysu, wyzbył się godności, łączy w nienawiści i kłamstwie…

Dzisiaj wyciekają nowe informacje, w pewnym sensie oczyszczające Lecha Wałęsę, wspomnę tylko, że uśmiercony przez IPN kapitan SB Edward Graczyk złożył zeznania, w których zaprzecza jakoby zwerbował i złamał Wałęsę.

Zresztą zapoznajcie się z tym materiałem - http://wyborcza.pl/1,75248,6003815,Esbek__Nie_zwerbowalem_Lecha_Walesy.html

A to oświadczenie publiczne byłego Esbeka Edwarda Graczyka - http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,6043447,Oswiadczenie_Edwarda_Graczyka.html?pelna=tak

Eksperci, fachowcy w kompromitacji i ośmieszaniu państwa…

Stało się, wypełniły się proroctwa mojej mamy, kochanej wiedźmy…

Sekta pis z guru jarosławem na czele, przejęla wgładzę w pięknym kraju nad Wisłą, miejscu o którym jeszcze niedawno mówiono – Polska pięknie się rozwija, idzie do przodu…

Dzisiaj niestety znajomi z zagranicy śmieją się i pytają – jak mogliście dopuścić tych fanatyków niezgody do władzy?..

Stało się, dopuściliśmy i grzbiet będziemy mieli wygarbowany, z pokorą będzie trzeba przyjmować kpiny i żarty, kompromitacje i porażki pseudo fachowców i pseudo ministrów. Obecnie za zamkniętymi drzwiami mini prezes ze swymi najwierniejszymi sługami tworzy rząd nierządu, obstawia pola własnej szachownicy, jak kmiot z ołowianymi figurkami i gębą brudną od czekolady kłamstw i knowań. Szykuje nam powrót „Mordoru” sprawiedliwych.

-  ziobry, przez którego to spowolniała transplantologia, człowiek stal się przedmiotem rozgrywek politycznych, zginęła szanowana osoba.

- macierewicz, fanatyk teorii spiskowych, likwidator dobrego imienia Polskich Służb Wywiadowczych, paranoik wybuchów brzozowych i ekspert własnej paranoi.

- kamiński, przestępca skazany wyrokiem sadu, uważam, że główny sprawca podsłuchów i nagrań, kolejny fanatyk układu z kiepsko poukładana tkanką pod sufitem.

Kto jeszcze zostanie rzucony na pola szachownicy władzy, faszystowskich poglądów, braku tolerancji i szacunku. komu przypadnie w udziale podpięcie się pod sznurki władcy marionetek, kto będzie kompromitował nas w oczach światowej polityki? Kto dostanie ster gospodarki 40 milionowego państwa? A może to jest tak, że jarosław i jego wierni nie mają kompletnie pomysłu, co dalej? Zobaczymy, pożyjemy, mam nadzieję…34a

Wybory 2015 coś więcej niż władza…

O co toczy się gra? Wybory 2015, czy już zacząć się bać?
Jeśli pis zdobędzie parlamentarną większość, zdecydowanie tak. Mini prezes szykuje nam swoją chorą wizję demokracji. Jeden on, jeden decydujący o losie wielu, jeden słuszny w poglądach i racjach, tak naprawdę jeden fanatyk władzy dla władzy. Zwisa mu cała otoczka – kler, politycy, wyznawcy, ludzie smoleńskiej paranoi. To on ma decydować. I o to toczy się gra. Tłum klakierów i bezpoglądowych owiec idzie za nim jak w dym, bez lęku, bezmyślnie, a szydło, to nic, to zupełnie nic, pis prezydent duda, to kolejne zero w rachunku władzy prezesa jarosława… Boże coś Polskę…

i jeszcze to –
https://www.facebook.com/PlatformaObywatelska/videos/10153341561348740/

Malowane anioły…

Nocne tańce, hulanki,
Wiatr do rana balował.
Lasu szumne świszczanki,
Śpiew im ptaków wtórował.

Przegapiłem, przespałem,
Menuety i walce,
Rano w okno spojrzałem,
Świat już w innej był bajce.

Świt i słońce przerwały,
„Nocne wiatru rozmowy”,
Chmur anioły zostały,
Witać dzień kolorowy…

IŁ.11899160_876140589137377_130340828_o (1)

Upały – w końcu lato i wakacje.

Upał męczy, przytłacza
mózg lasuje w promieniach,
swoje wdzięki roztacza,
kradnąc słońcem chłód cienia.
W koło słyszę stękanie,
że za dużo gorąca,
- Proszę odpuść nam Panie,
- Nie potrzeba nam słońca.

Nie biadolcie wszak jesień,
mimozami się kłania,
dzień umyka i wrzesień,
deszczem zmoczy ubrania…20150724_171909

Chciałbym – rozmyślania wieczorową porą…

Chciałbym być pewny tego co robię,
Chciałbym być pewny swoich słów.
Swoich przekonań, pragnień, celów,
Myśli i czynów, krzyków i gróźb.
Pewny uśmiechów, złości, lenistwa,
Wybranych ścieżek, szerokich dróg.
Chciałbym być pewny komu zaufać,
Na kogo stawiać, komu dać w pysk.
Kiedy odpuścić, kiedy się spinać,
Czego żałować, czym cieszyć się.
Ile mam ważyć, czy dietę trzymać,
O której wstawać, w co wierzyć mam.
Chciałbym być pewny, ale nie jestem,
Przestaję myśleć i idę spać…8

Norwegia, piękno bez przepychu…

Start z Pyrzowic, godzina 06.00, w Norwegii, a ściślej  - na  lotnisku Oslo Sandefjord-Torp lądujemy przed 08.00. Katowice pożegnały nas deszczem, śniegiem i silnym wiatrem, Norwegia wita słońcem.1

Pędzimy po bagaż, w nim dobra i smakołyków mnóstwo, napoje typu wyskokowego, mięsa, wędliny i kilka łaszków. Na taśmociągu pojawia się znajoma torba, mój bagaż nadjeżdża jako pierwszy. Sprytnym ruchem zdejmuję go z taśmy, zarzucam na wózek. Po chwili pojawia się następny i też ląduje na wózku. Z zapakowanym wózkiem, wychodzimy szczęśliwie, berz kontroli celników na terminal. Z daleka widzę oczekującego na nas przyjaciela. Uśmiechy na twarzy, piona przybita, kilka misiaczków i poklepywań i opuszczamy budynek. Przepychając wózek zmierzamy do samochodu. , kumpel otwiera bagażnik, wrzucam pierwszą torbę, chwytam drugą i…

- Kuźwa, co to?! Nie miałem takiej naszywki. – w głowie zamęt – czyżby, to nie mój bagaż?

Otwieram zamek, a tam czerwona kurteczka i co ważne kurteczka, ta kurteczka nie należy do mnie! Zawinąłem komuś bagaż, oby klient, był jeszcze na lotnisku. Niechby się jarnął, że jest w posiadaniu mojej torby, tak jak ja to uczyniłem :)

Torba na wózek i szybkim krokiem wracam, rozglądajac się czy ktoś nie czeka z moim bagażem. Przed drzwiami terminalu, dopada mnie gościu – panie pan ma mój bagaż, oddawaj pan torbę – krzyczy. Odpowiadam – wiem, zauważyłem, ale gdzie jest moja torba? – pytam. – Panie jeździ tam na taśmociągu – odpowiada bezmózg, zamiast zdjąć torbę i wyjść z nią z punktu odpraw, zostawił, wszak to nie jego. Teraz będzie przepychanka aby dostać się pod taśmociąg.

Tak jak myślałem, drzwi zamknięte, brak klamek, wszystko otwierane kodem. Dupa, dupa, dupa…

Po kilku minutach znajdujemy życzliwą osobę, pani przechodzi z nami aż pod taśmociąg, który już jest w bezruchu. Na taśmociągu nie ma torby… Dopada mnie zwątpienie – ktoś wziął i zawinął bagaż. Olał torbę, ale zawartość?

Odczuwając niepewność, przechodzę wokół maszyny, zaglądam za filar i… Jest kuźwa, jest!!! Kamień z serca. Oczywiście celnicy nie mogli przegapić takiej okazji, zaraz nas zawinęli do kontroli, na szczęście w nieszczęściu, ten bagaż nie był przeładowany kontrabandą… :)

Norwegia jest piękna, domy zadbane, kolorowe, ale skromne, bez kutych bram i murów na 5m. Nikt nie goni, nie pędzi, spokój i uśmiech dokoła…24

Lustro – wiersz który rymem odziałem…

Tytuł tego wiersza – Stare Lustro, tekst nieco zmieniony, rymem moim i kilkoma takimitam. W oryginale brzmi inaczej, ale za zgodą autorki Ireny Czesławy Pietrań, musnąłem go swoim widzimisię, starając się zachować sens i wyraz :)

Stare lustro

Oczy już zmęczone, chętniej zasypiają
Wspomnienia wciąż świeże, obraz wyświetlają.
Ze ściany przyjaciel, chłodny i spokojny,
Jakby chciał wyszeptać – We mnie czas miniony,
Wiek minął jak chwila, nie jestem staruszkiem.
Wciąż dobrze wyglądam, fason trzymać muszę
Rama ozdobiona, lico kryształowe,
We mnie spoglądały pokolenia nowe.

Pamiętam dwór możny, jak tam o mnie dbali,
Mięciutką ściereczką twarz mi wycierali.
Służką była Kasia, z rączką delikatną,
Bawiła mnie miną i swą buzią ładną.

W tafli mej urodę pani poprawiała,
Twarz jej była sroga, lękiem napawała.
Pudrowała włosy, oczy, całą szyję,
Bezgłośnie kichałem, alergikiem byłem.

Szczęście moje, Kasia z uśmiechem na buzi,
Blask mi przywróciła, otarła mnie z kurzu.
Wdzięcznie wyszeptałem, bardzo ciebie kocham
Wiem, że usłyszała, mrugnęła mi okiem.

- Wspomnienia jak moje, zdradza mi przyjaciel,
On uśmiech pamięta i twarz pełną płaczu.
Otwiera dzień, w którym stało się coś złego,
Drzwi się zatrzasnęły do pokoju tego.
Samotny, zakurzony miesiąc czekał, dwa.
Szepcze mi – pamiętam Kasię całą w łzach,
Okryła mnie szczelnie starym, szarym kocem,
Bałem się ogromnie, że to drogi koniec.
Konie zaprzężono i woźnica ruszył,
Świata nie widziałem, leżałem bez duszy.

Dzień mnie znów powitał, gdy ktoś na mnie chuchał.
Kasia uśmiechnięta powtarzała słuchaj,
Głaszcząc lico moje, dumnie wyszeptała
Drogi przyjacielu popatrz, będę mamą.
Chwila była ważna, czułem jej istotę
Łzą zaparowałem, zapłonąłem złotem.
Co dalej się działo? Tego nie widziałem,
Na ścianie zawisłem, tam oprzytomniałem.
Nie dworskie, to sale, jakoś tutaj biedniej,
Czekam, co się stanie? Ktoś po schodach biegnie?
Słyszę głos znajomy i drugi cieniutki,
Śpiewny, melodyjny, zatańczyły nutki.
Kasia i córeczka, odbicie z lusterka,
Buzię ma zaspaną, w moją taflę zerka.

-Widzę w wyobraźni scenę z ram wyjętą.
Niby błahą, zwykłą, lecz nad wyraz piękną.
Twarz mamy dziewczynka w lustrze zobaczyła,
Uśmiech się pojawił, w spódnicę wzrok skryła.
Ciepło mnie owiało, łza policzek rosi,
Lustro, czas miniony radość mi przynosi.
Serce marszem dudni, ożyły wspomnienia,
Śmiechy, słowa, gesty, wirowała ziemia.

Czas nie stoi w miejscu, lata upływały.
Okno w złotej ramie, notowało zmiany.
Kasia posiwiała, krągłości nabrała,
Ania, jej córeczka dzieckiem być przestała.

Noc płonęła łuną dzień zapłakał lękiem,
Łzy z oczu pociekły w bezradności wielkiej.
Lustro z haka zdjęto, owinięto kocem,
Zwierciadło dni naszych, znów zamknęło oczy.
Nerwowe krzątanie, trzask i krzyk słyszało,
Głośne „schnel” z niemieckiej mowy odróżniało.

Jak długo, to trwało, tego nie pamięta,
Skrzynia była ciemna, szczelnie zatrzaśnięta.
Płakało w niej gorzko, jakby z ciała Polak.

- Walcz drogi narodzie, bo pójdziesz w niewolę!
Zawsze wychodziłeś, z nie jednej opresji,
Serca dzielne, harde sprostają agresji!
Słyszałem modlitwy, cudu było trzeba,
We mnie nie zerkano, wzrok płynął do nieba.

Znów zapadła cisza, w niebycie czas jakiś.
Lęk mnie dławił, dusił, tęskniłem do Kasi.
Usłyszałem głosy, twarde, wrogie, obce.
Blask mnie opromienił, kiedy zdjęli koce.
Pokój był radosny ściany toną w kwiatach,
Meble, ładne, dworskie, lecz cisza przeraża.

Dźwięk kroków za ścianą, idą w moją stronę
Wróg, to czy przyjaciel? W niepewności tonę.

- Piękne stare lustro, mocno zakurzone.
Przywrócę ci świetność, lata już minione -.
Powiedział oficer w niemieckim mundurze.
Kryształ otarł z kurzu, powiesił na murze.

- Drżałem jak osika, z bólu i rozpaczy,
Kiedy chłodnym wzrokiem w me zwierciadło patrzył.
Troska o mych bliskich i drogich mi ludzi,
Każdy dzień, nadzieję i radość mą studził.
Wiele dni czekałem i służbę pełniłem,
Twarzy i sumienia odbiciem mu byłem.

Aż w końcu nagroda, którą wymodliłem.
Niemcy uciekali, ja na to patrzyłem.
Skarb cenny zabrali, mnie pozostawili,
Myślałem, że takiej nie doczekam chwili.
Hymn polski słyszałem, cały boży ranek.
Może jeszcze ujrzę, twarze ukochane?

Słońce dzień pieściło, we mnie zaglądało,
Radość i otuchę, przez okno wlewało.
Z promieni gorących, dłoń z chusteczką miękką.
Sprawdzała dokładnie, czy abym nie pękło.
Twarzy nie poznałem, głowa całkiem siwa,
Boże mój, to Kasia, dobrze, że jest żywa!

Myśli jak szalone, wirowały wkoło,
Pytania w mej ramie zabrzęczały mową.
Gdzie twoja Anulka? Dziecię ukochane?
Jaki los was spotkał, co wam było dane?

Sylwetka zgarbiona, laską się podpiera,
Łza policzek mierzy, licu wiek odbiera,
Do pokoju wpada i zachęca gestem,
- Weź mnie baba opa, toja lala jestem!

Wrażeń było dużo, jak na jedną chwilę,
Kasię i jej małą wnuczkę zobaczyłem.
Do pełnego szczęścia, brakowało Ani,
Pewnie wkrótce przyjdzie, moja piękna pani?
Noc minęła szybko, świt oczy otwierał.
Rączka delikatna lico me wyciera.
Poznałem od razu, to była Anulka.
Buzia roześmiana i zgrabna figurka.
Los był im łaskawy, zbyt mocno nie zranił,
Znów swoje odbicie we mnie oglądali.

Tak kończy opowieść, z kryształu przyjaciel,
Mnie też zapamięta, śmiech i kiedy płaczę.
Widział chwile piękne i warte pamięci,
Uczestniczył w życiu, utuli mnie w śmierci.

2a

 

 

Wspomnienie, czy tęsknota?

Ach co to był za czas,
gdy dzień rozpieszczał nas
I cóž to był za dzień,
gdy słońce kradło cień?

Wśród kwiatów, pól i łąk
Rozbrzmiewał ptasi song
I rosło serce gdy,
Wiatr rozwiał w polu mgły.
Porannej kawy smak,
Otwierał oczom świat.
Radosnych śmiechów ton,
Pełen przyjaciół dom.

Ach co to był za czas,
gdy dzień rozpieszczał nas
I cóž to był za dzień,
gdy słońce kradło cień?

Czereśni ukłon w pół,
Owoce pracy pszczół.
Obiadem pachniał sad,
Smaków niezwykłych świat.
Cisie wzywało nas,
Srebrzysta toń i las.
O pomost stukot fal,
Zmartwienia poszły w dal.

Ach co to był za czas,
gdy dzień rozpieszczał nas
I cóž to był za dzień,
gdy słońce kradło cień?

Na niebie oczy gwiazd
I wolniej płynął czas,
Trzask ognia, wiatru szum,
Na stole whisky, rum.
Gdy noc pieściła sen,
Kolejny wstawał dzień.
Z kufla Svijany smak,
Poranek śmiechem skradł.

Ach co to był za czas,
gdy dzień rozpieszczał nas
I cóž to był za dzień,
gdy słońce kradło cień?

Pomału sączą się literki na papier…

W tłumie wyróżniała się jedna osoba, uśmiechnięta, drobna blondynka. Dziewczyna jak wiele, ale zupełnie inna. Niewątpliwym atutem była jej uroda, zielone oczy, pełne            i foremne usta, ciemna karnacja i bląd włosy, ze smakiem okalające twarz i w końcu spadające na ramiona. Zgrabna, proporcjonalna sylwetka, piersi krągłe, słusznej wielkości, odznaczające się pod bluzeczką, wręcz przyciągające wzrok, jego wzrok. Benek podszedł do niej, uśmiechnął się. Odwzajemniła uśmiech, spojrzenia spięła niewidzialna klamra, przez chwilę wpatrywali się w siebie. Nie było sensu silić się na bajerkę. Świat na chwilkę zamarł, a przynajmniej tak im się wydawało. W końcu, to on zaczął przyciszonym, chrapliwym głosem – mam dla ciebie…                                     – przełknął ślinę i już wyraźniej – propozycję, spędźmy razem dzisiejszy wieczór           – zalotny uśmiech miał poprawić jakość wypowiedzianych słów. Dziewczyna roześmiała się, ale oczy pozostały czujne, nadal badała go wzrokiem, oczy jej nie śmiały się. Kilka, może kilkanaście sekund wpatrywali się w siebie, w końcu przerwała milczenie             – Baśka, mam na imię Baśka – wyciągnęła w jego kierunku rękę. Poczuł ulgę, te słowa oznaczały przyzwolenie, zainteresowanie nim, rozpoczęcie gry. Lekko ujął jej dłoń, dotyk sprawił mu przyjemność. Była ciepła, sucha, delikatna, drobna chwila przyjemności. Liczyło się tylko tu i teraz. – Benek, tak mam na imię – odpowiedział, nie wypuszczając jej dłoni, jakby obawiał się, że straci z nią kontakt – zaczarowałaś mnie    – dodał, lekko mijając się z prawdą, to jej piersi przyciągnęły jego uwagę. Sprawiły, że popłynął, zapragnął zatopić się w jej biuście. Teraz, stojąc przy niej, dostrzegał znacznie więcej, uroda, kształty, delikatne dłonie, białe, równe zęby, ciepły i przyjemny głos – ideał kobiety – pomyślał.

Z głośników popłynęło I Like Chopin…

itd…3a

stary za nami nowy już nas niesie…

Wychuczały rytmy i dźwięki szczerych i nieprawdziwych życzeń, wyszumiały wlane z nadmiarem trunki nocy sylwestrowej. Kilka wolnych dni, to jeszcze nie powód do odwyku, ręce w końcu juz przestały drżeć :)

Noworoczne postanowienia, plany – dodam ambitne plany, mam nadzieję nie wyblakną, nie przeminą z pluchą zimową, czy wiosenną euforią. Zacznę je realizować, zawezmę się, w pełni zaangażuję umysł, mięśnie, kreatywność. Dopędzę miniony czas, zaniedbania lat wcześniejszych. Zmierzę się z własnym lenistwem, stanę na wysokości zadania i…

No właśnie co po i? Jakie w końcu mam postanowienia, jakie pomysły na lepsze jutro, na świetlaną przyszłość?

… a właśnie, że mam i już je realizuję, żebym tylko nie dał dupy :) Tego sobie i wszystkim życzę w nadchodzącym, a właściwie trwającym już, jeszcze nowym roku.

Jeszcze jedno, nie zapominajcie, że jest czas na pracę, sen i zabawę, bo właśnie trwa karnawał! 13

Święta święta czas mija…

Grudzień szary jakiś niewyraźny,

Chłodem podszyty, niby zimowy.

Myślę – może brak mi wyobraźni?

Wszystko jest inne, klimat też nowy.

Zaglądam w okna sąsiadów z bloku,

Gdzieniegdzie tylko światło zaprasza.

Pamiętam dawniej, lampiony w mroku,

Każda iskierka była tam nasza.

 

Boli brak świątecznej atmosfery,

Radości z czasu oczekiwania.

Kiedyś uśmiech wydawał się szczery,

Obecnie szczera chęć posiadania.

Choinka przestała pachnieć lasem,

Kartek świątecznych nikt nie wysyła.

Dobre życzenia składamy czasem,

By nie obrazić, dystans utrzymać.

 

Tęsknię i czekam na dobre słowo

I wypatruję światła w tunelu.

Wieszam jemiołę nad twoją głową,

Mówię do siebie – mój przyjacielu…10

wspomnienia…

 

W ciszy, przy zbiorowej mogile,

Z ukrytym spojrzeniem w lampionach.

Wspominam oddane mi chwile

Twarze blliskich, uśmiechy, słowa.

 

Blaskiem świecy w chłodzie drgającym,

Pamięć rodzi projekcję zdarzeń.

Wspólnych wypraw po blask i słońce,

Serc uniesień, planów, czy marzeń.

 

Łza na ustach solą umiera,

Dech zapiera wspomnieniem – wczoraj.

Kolec ostro w sercu uwiera,

Wciąż bolą niepotrzebne słowa.

 

Dzisiaj, przepraszam zabrzmi dziwnie,

Wszak ze zdjęć, się nadal uśmiechasz.

Wiem i czuję, że jesteś przy mnie,

Wybaczyłaś wszystko i czekasz…

Park_Ko_ciuszki_1

 

 

 

wybory, oceny, oczekiwania…

Stało się, jesteśmy po wyborach do samorządów. Po 9 latach pis triumfuje, miażdży PO 4,2 procentową przewagą. Jednak wódz naczelny jarosław, wydaje się z wyniku niezadowolony, wytyka „organizowanie wielkich akcji przeciwko pis”, także stwierdza iż, „ilość ujawnionych nieprawidłowości jest nieprawdopodobna” i do tego dziwnie się ubiera :)kaczor

Tak już na poważnie, martwi mnie niska frekwencja, martwią wypowiedzi „młodych ludzi” jak się sami nazwali, bo niektórzy młodość mają już za sobą. Niewątpliwie widać podział na Polskę wschodnią i zachodnią. Która z nich właściwsza, która idzie w dobrą stronę? Tego nie jestem w stanie przewidzieć i stwierdzić, wiem natomiast, że politycy w pierwszej kolejności zabezpieczą swoje żądze rządu, na nas zwrócą uwagę gdy nasycą się, odwiedzą wszystkie miejsca godne zwiedzenia, czas odmierzą markowymi zegarkami. Auta zatankują do pełna i wypiją najstarsze wino, czyli – nigdy.

W obietnice egzorcystów pokroju macierewicza i kaczyńskiego kompletnie nie wierzę, ale też nie wierzę w czary pozostałych. Znów będą kąsać, kopać się po kostkach i pluć obelgami. Obecnie dla Polski nie widzę szans na poprawę. Dopóki będziemy popierać te układy polityczne, dostosowywać swoje wybory do obecnych przywódców i patrzeć na świat ich oczami, będzie lipa. Potrzebna nam zmiana pokoleniowa, ideologiczna, bez oglądania się za siebie, jednak jeszcze nie dzisiaj…

Wybory wyborami, zmiany, prawie żadne, ale też nie mogę przejść obojętnie nad tym co widzę za oknem, Katowice – piękniejsze, drogi bezwzględnie lepsze, Polska jakby czyściejsza, ładniejsza i w świecie mówią o nas lepiej. Sportowcy szaleją, przepraszam, że wymieniam tylko siatkarzy i piłkarzy nożnych, bo tak naprawdę jest więcej powodów do zadowolenia. Co przyniesie życie, nie wiem i może tak jest lepiej…